Posts tagged karl ove knausgård
moja walka z knausgårdem. relacja polityka-wojna

Najpiękniej pisze o miłości. Najbardziej wciąga przy analizowaniu życia Hitlera. Najbardziej porusza przy opisywaniu relacji z ojcem. Talent i kunszt ujawnia przy prezentacji przyrody i sprzątania. Ma okropną manierę wypisywania synonimów, które w jego wypadku naprawdę niczemu nie służą poza nabiciem kolejnego akapitu. Zanudza esejami literaturoznawczymi. Wywołuje skrajne emocje u czytelnika, od zachwytu, przez współczucie, po obrzydzenie. A wszystko z powodu ojca.

Read More
moja walka z knausgårdem. istota strategii

Przychodzi na myśl, kiedy widzi się tytuł. Może ktoś zapyta w żartach pod jakim tytułem ukazała się ta książka w Niemczech. Potem się o nim zapomina aż do sceny, w której Karl Ove sprząta dom swoich dziadków. Ale wraca tylko na chwilę, bo tylko tyle Knausgård poświęcił jego książce. Zastanawiał się, jak ona tu trafiła. A potem czytelnik (polski) sobie przypomina: przecież Norwegia też była okupowana podczas drugiej wojny światowej. Ten wątek pojawia się nawet w lekturze szkolnej. Później on znowu zanika aż do szóstego tomu. W końcu czy do promocji czegokolwiek nadaje się coś lepiej niż Adolf Hitler?

Read More
moja walka z knausgårdem. feminizm i szwecja.

Gdyby te teksty na temat „Mojej walki” miały hasztagi, wyglądałyby one pewnie następująco: #prawdziwamęskośćumarła #adolfhitler #problemyzojcem #problemyzseksem #problemyzpisaniem #problemyzżoną #aległupiciszwedzi. Kilkalność robi z pewnością Adolf Hitler, obok którego to kwestia męskości (w Polsce) oraz feminizmu (w Szwecji) była komentowana najbardziej. Po drugiej stronie znajduje się krytyka Szwecji i Szwedów, która jest dość wyraźna u Knausgårda, a nie słyszałam, by odbiła się jakimś echem. A jako że jedną z cech społeczeństwa, którym chełpią się Szwedzi, jest jego wysokie sfeminizowanie i równość, postanowiłam połączyć oba wątki w tym tekście.  

Read More
moja walka z knausgårdem. recenzja ekspresowa

Jasne, tytuł tego i kolejnych tekstów nie jest wybitnie oryginalny, ale jeszcze nie aż tak wyświechtany, żebym się wstydziła jego użycia. Bo przecież te sześć tomów, cztery i pół tysiąca stron, to nie fraszki Fredry. Nie da się ich też tak łatwo zrecenzować, a na pewno nie na jeden raz. Z tego względu podzieliłam jedenaście stron swoich notatek na trzy zagadnienia: istotę wojny, istotę strategii i relację polityka-wojna. Jest to podział zaczerpnięty z traktatu Carla von Clausewitza „O wojnie”, którego oczywiście nie znam, ale spojrzałam na wpis o nim na wikipedii i stwierdziłam, że będzie dobrze tu wyglądać. Tak, jestem bezczelna. Istota wojny dotyczy poglądów autora na feminizm i Szwecję, istota strategii obejmuje Hitlera, a relacja polityka-wojna zawiera rozważania na temat pisarstwa i dlaczego ta powieść w ogóle powstała.

Read More
split between film and reality: 22 july. review.

It happened when I was on holiday with my parents, this nearly a depressing tradition, taking place in July. Chechen War, death of Leszek Kołakowski, death of Amy Winehouse, Utøya. I was too young to comprehend everything, but I remember flashbacks. Bomb in Oslo, shots on Utøya, Breivik being diagnosed with mental illness, Breivik sentenced, Breivik complaining about poor living conditions in the prison. 22 July is showing those points on a timeline on which we all live, however it is a story. No matter how many things actually happened, it is not a reconstruction of the past.

Read More
mężczyzna, który nienawidzi kobiet

Ebba Witt-Brattström jest jedną z najbardziej wpływowych kobiet w Szwecji, uczestniczką dyskusji akademickich, kulturalnych i społeczno-politycznych. Jest literaturoznawczynią i feministką, w kwietniu 2005 roku była jedną z założycielek Feministiskt initativ, partii politycznej kierującą się feministyczną ideologią, z której jednak wcześnie zrezygnowała (partia działa nadal). W czerwcu 2018 roku miała premierę w Polsce jej pierwsza nienaukowa książka, Miłosna wojna stulecia w przekładzie Justyny Czechowskiej.

Read More
zachwyt nad przeintelektualizowanym postmodernistycznym bełkotem. recenzja "mojej walki" w reż. michała borczucha

Jeśli można mówić o sztuce za pomocą matematyki, to stwierdzam, że spektakl Michała Borczucha podobał mi się w 75%. Taki wynik był możliwy dzięki jednemu czynnikowi – znajomości książek Knausgårda. Bez tego wszystkie wybitne zabiegi artystyczne reżysera powodowały, że cztery godziny zamieniały się w bełkot. O ile nie uznaliśmy już samego tekstu Mojej walki za ów bełkot, ale to dywagacje na inny post. By wyjść z TR Warszawa jako zadowolony widz trzeba było spełnić tę jedną przesłankę, bo dzięki znajomości dzieła norweskiego pisarza mogliśmy rozpoznać sceny i w efekcie zachłysnąć się geniuszem  Borczucha. Jednakże jeśli masz ochotę pójść na ten spektakl, a książek nie czytałeś, to przed kliknięciem „czytaj dalej” zostawiam ostrzeżenie: ostrzegam przed spoilerami, bo, w przeciwieństwie do Krzysztofa Vargi i Justyny Sobolewskiej uważam, że Knausgårda można spoilerować, a tego po prostu się nie robi.

Read More